ander87 | e-blogi.pl
Blog ander87
Bezsilność... 2019-05-19

Wracam... Po tylu latach nadal upadam... 


Często niżej staczam się bardziej niż wtedy... 


Powoli poddaję się... Znowu... 


Częściej zobaczysz we mnie smutek niż radość... 


Od ostatniego wpisu zmieniło się wiele.. 


Po 5 latach związku zostalam sama... 


Zdradzona, oszukana, wykorzystana... 


Długo się zbierałam, długo walczylam o normalne życie... 


A kiedy się pozbierałam pojawiłas się Ty... 


Taka stateczna i ułożona... 


Pozwoliłas mi wejść w swój świat... 


Do ostatnich chwil pokazywalas jak ważna jestem.... 


A chwilę później uznała, że nasze światy się różnią... 


Że ja nie pasuje do Twojego... 


Co ja takiego w sobie mam, ze ludzie mnie zostawiają... 


"jestes dobrym człowiekiem, ale..."


Ale spierdalaj... Nie pasujesz... 


Jest świetnie, kiedy nie potrafie poskromic swoich lęków... 


Kiedy poraz kolejny zbieram się z podłogi a te pieprzone mroczne myśli... 


Tak one... Wracają i na początku szepcza... A pozniej krzyczą... 


Mam dość... Poddaję się temu... 


To sie wkoncu zle skończy... 


Tak będzie łatwiej... Zwyczajnie mam juz dosc tej piperzonej walki... 


with or without you... 2011-12-29

tak od ostatniego czasu wiele sie zmienilo...


wiele sie wydarzylo...


pojawiłas sie Ty...


nie bylas moja OLi..


ale dodalas mojemu swiatu barw...


bylo mi dobrze..czulam,ze jestes..


ale Ty zaczelas znikac..a moze nigdy tak naprawde Cie nie bylo?


nigdy nie pozwolilas mi wkroczyc w swoje zycie..


pozniej bylo juz tylko gorzej ni z tad ni z owad znikalas coraz bardziej..


odpychalas mnie a potem przytulalas..


czasami wrecz mialam wrazenie,ze sie mnie wstydzisz..


widizlam jak bardzo interesuje Ciebie poznawanie innych...


jakie to jest wazne...


ale mialas momenty ze bylas dla mnie..


i szsczerze nie bylo mi zle z Toba..


chcociaz tak naprawde nigdy nie zostalo to nazwane..


pokochałam Cie lajzko...i jakas czesc mojego serca zawsze bedzie Twoj..


teraz juz musze isc dalej zostawic to co bylo...


dlugo o to walczylam..ja juz sie pozegnalam...


Ty dalas mi sie pozegnac...


wyznaczylas granice..


nie bede juz jej przekraczac...


uszanuje ja..


zawsze bede jako przyjaciel..


tak przyjaciel...to moze bardziej bedzi nam wychodziło..


dlatego Tadeuszu dziekuje za wszystko..


przepraszam,ze nie jestem idealem..


i prosze znajdz to szczescie na ktore zaslugujesz...


 


poza tym cos zrozumialam..


ostatnie wydarzenia to co sie stalo..


nie zaluje..mam tylko nadzieje,ze to niczego nie zmieni..


wedle Naszych ustalen nie znikniesz...


ze nie strace dobrego ludzia..


ktoremu moge podziekowac za to,ze otworzyl mi oczy..


przez chwile poczulam co to znaczy byc naprawde waznym..


byc docenionym..ze maly gestem sprawil,ze zmienilam myslenie...


mimo,ze wiele razy to slyszalam...ze to nie tylko ja mam sie starac...


ze mimo,ze ledwo Cie znam sprawilas,ze czulam sie swobodna..


nie liczyly sie moje niedoskonalosci czy wady...


jestes zlotym czlowiekiem...


i zawsze Tobie pomoge w kazdej sytuacji i o kazdej porze...


dziekuje Ci za to...wiesz,ze to o Tobie mowa...


i przepraszam jesli cos spieprzylam pozwolajac Nam zatracic sie w tej danej chwili...


 


ten świat jest jakieś pojebany dziś, nie sądzisz? 2011-03-25

i prosze powiedz mi o co w tym wszystkim chodzi...


dlaczego tak jest...


dlaczego zapomniec nie potrafie...


i caly czas tesknie i mysle....


i dlaczego kiedy tylko pomysle nogi sa miekkie a serce jakby szybciej bilo...


i kiedy napiszesz to usmiech z buzi nie schodzi...


i choc mnie splawiasz...


i ciezko mi o konakt z Toba...


to caly czas jestes taka idealna...


przeciez nawet dobrze Cie nie znam....


przeciez nawet sie nie nastawialam...


a jednak...


nie potrafie zapomniec...


i nikt nie jest nawet w polowie taki jak Ty...


i lapie sie na tym,ze czesto patrze gdzies...


ale nie widze tego co przede mna...


widze Ciebie... i mam Ci na wyciagniecie reki...


a przeciez Ty jestes tam...wiele kilometrow ode mnie...


tak sie zapieralam,ze milosc nie istnieje...


a jednak...chyba to jest to...


bo przeciez juz ponad 9 miesiecy Cie nie widzialam...


a nadal mysle o Tobie...


i caly czas...caly ten glupi czas...


i ciezko mi kogo kolwiek poznac...bo Ty jestes tam...


czekam na Ciebie Oli...


przy Tobie bylam szczesliwa...


cholernie szczesliwa....i nie umiem niczym tego zastapic...


i czekam...moze jeszcze kiedys...


znowu Ci chociazby zobacze..


ten usmiech..to mruzenie oczu...


nie zapomne tego nigdy..


i Twoj glos...


jak to mozliwe przeciez widzialam Ciebie zaledwie dwa razy...


chcialabym aby zyczenia swiateczne czy urodzinowe sie spelnialy...


chialabym aby wkoncu..nie bylo tych komplikacji z Naszym spotkaniem...


heh...duzo pytan odpowiedzi bardzo malo...


Oli:* tak tak Ty wlasnie...






Maleństwo o Tobie tez nie zapomnialam...


Dobranoc :*


Upadły anioł staje się pełnym złości szatanem... 2010-12-07

i znowu minął miesiąc...


duzo sie dzialo w tym czasie...


mysle nadal nad tym wszystkim...


nad tym co sie stalo...


dlaczego tak sie stalo...


to wydarzenie cholernie mnie zmienilo...


ledwie siebie poznaje...


nie wiem dlaczego...


ale poddalam sie...


juz nie chce szukac szczescia...


ciesze sie tym co mam...


nie potrzebuje bliskosc...


nie szukam partnera...


tak stracilam nadzieje...


znowu wystarcza mi krotka przygoda na imprezie..


nie widze w ludziach juz tego czegos...


nie chce mi sie starac...


nie chce mi sie ich poznawac...


bo po co...przeciez i tak oddejda...


zmienilam sie...


zgasla ta iskierka...


zginal gdzies ten dobry Ander...


heh...swieta tuz tuz...bosko;/


 


 


Ktoś pogniótł mi skrzydła...


Zabrał aureolę, pobrudził ręce...


Byłam kiedyś aniołem, pamiętasz?


Dziś nie potrafei nawet powiedzieć, gdzie leży niebo..


 


Maleństo...bylas jestes i bedziesz...na zawsze :*


black clouds 2010-10-20

i znowu to wrocilo...


znowu ciemno nad glowa...


ciemne mysli....


i nie wiem czemu coraz bardziej trace nadzieje...


a przeciez nic sie nie dzieje...


chodze na kurs...moze zdobede prace...


zdalam na 3 rok studiow...


a jednak czegos nadal brakuje...


brakuje tego pieprzonego pozytywnego myslenia....


wszystko skupia sie na tym,ze jestem sama....


i watpie zeby ktos chcial takiego nieudacznika...


kogos z prolemami....


brakuje mi tego pieprzonego wsparcia drugiej osoby...


tej mobilizacji...


poraz kolejny poddaje sie...


i czesciej mysle,ze wezme przyklad z Ciebie Maluchu...


dolacze do tej drugiej strony cokolwiek tam jest...


brakuje mi juz sil na to wszystko....


jeszcze to pieprzne gowno...za mna sie ciagnie...


chcialabym aby to bylo choroba...


aby to mozna bylo wyleczyc...i bylabym normalna...


niestety moge jedynie zrezygnowac z tego swiata...


i juz do konca byc sama....


boje sie wstawac rano...boje sie myslec...


przez caly dzien tak bardzo chce byc w domu...


a kiedy juz jestem zabijaja mnie to...te zle mysli....


pewnego dnia nie zatrzyma mnie widok cierpiacej rodziny czy znajomych...


poprostu to sie stanie...


chcialabym sobie pomoc,ale ja nie potrafie...


tutaj moj temat sie konczy...na tym,ze wiem,ze mam problem...


i coraz czesciej trace nadzieje jakoby to mialo sie zmienic...


zamykam sie w tym.... i to mnie pozera od srodka...


przeciez juz mialo byc dorze....jednak jest inaczej...


wiedzialam,ze to wroci...


nie wiedzialam,ze tak szybko....


 


 


 


 


Maluchu: byłaś,jesteś i będziesz... na zawsze...


dozobaczenia:*


it's some kind of dizaster... 2010-09-11

nie pojmuje tego wszystkiego...


nie wiem co sie stalo Tobie,ze odeszlas...


nie rozumiem siebie....


wszysko wali sie na glowe...


w ten dzien kiedy swiat mi sie zatrzymal...


kiedy wysiadlam ii dalam sobie spokoj...


nie tylko stracilam Ciebie Maluchu...


stracilam cos jeszcze...


wtedy Ty...tak Ty odeszlaj juz tez tak ostatecznie...


na poczatku mylalam,ze jest ok...


jednak z czasem...heh..


sama siebie zaskakuje...


tesknie za kims kogo widzialam 2 razy w zyciu...


za kims o kogo przyjazd dlugo sie staralam...


nie wiem jak to mozliwe,ale mialas jakas magie w sobie...


zaczarowalas moje zycie na chwilke...


przy Tobie jakos czulam,ze wszystko jest mozliwe...


ze nie tylko ja bede sie starac...


na ogol mam slaba pamiec do twarzy...


a Ciebie zapamietalam w szczegolach..


pamietam jak mruzylas oczy...


jak sie usmiechalas...


jak mowilas...


zapamietalam kazdy szczegol....


i nie rozumiem siebie...bo przeciez sama sobie powtarzalam,ze nie ma co sie nastawiac...


a teraz tesknie...


tesknie za kims kogo tak naprawde ledwie znam...


kogo przez chwile mialam...


przykim po dlugim czasie poczulam sie dobrze...


ale Ty odeszlas...moze nie tak daleko jak Malenstwo..


ale zniknelas....i razem z Toba ten czar prysl...


tak Oli to o Tobie...


przez chwile przypomnialam sobie o tym,ze mam skrzydla...


ale polecialam za wysoko..i spadlam z wielkim hukiem...


bo nie tylko Ty oddeszlas a z Toba ta cala magia...


ale w ten dzien Malenstwo wybralo sie na swoja pielgrzymke...


ona oddeszla jeszcze dalej...


jedno mnie cieszy...ze kiedy Cie ostatni raz widzialam Maluchu...


nie marudzilam Ci...powiedzialam:


"Mała jestem szczesliwa tak pierwszy raz od dawna... dzieki Oli..."


moze taka bedziesz mnie pamietac jak kiedys sie spotkamy...


bo wiesz,ze predzej czy pozniej sie gdzies tam spotkamy...


Maluchu z dniem Twojej smierci umarlo cos we mnie...


Oli z Twoim odejsciem zniknela magia...


magia,ktorej nie umiem wytlumaczyc...


a ktora dawala sile...i szczescie...


heh..


Czasamii coś w nas umiera i nie chce zmartwychwstać...


Kurt Cobain


 


bo szczęście to pojęcie względne... 2010-09-09

tak szcęście...


w sumie co to takiego?


po wydarzeniach ostatnich zgubiłam jego definicje...


czym jest szczęśćie/


czy to kochająca rodzina, kawałek swojego miejsca na ziemi, druga osboa z którą jesteś...?


a może to praca, szkoła, zdrowie czy coś w tym stylu?


nie wiem...kiedyś myślałam,że kochająca rodzina i dach nad głową to szczęście...


jednak z rodziną bywa różnie...a dom heh..czasami w nim czujemy się obco...


osatni raz kiedy byłam szcześliwa...zle sie t zakończyło...


nie zapomne tej wiadomości..."Mała nie żyje..."


myślałam,ze to kiepski żart...


że poprostu komuś się nudzziło i puścił plotke...


chciałabym aby tak było...aby to wszystkosię nie zdarzyło....


przecież Maleństwo...to taka dobra duszyczka...


taki promyczek słońca, który uciekł od słońca i świecił w pochmurne dni...


chodzące szczęście....z nieschodzącym uśmiechem i  ciepłymi wielkimi oczyma...


oczyma tętiącymi życiem...radością....szczerością...


które tak nagle zgasły...


przecież "byłaś szczęśliwa"...


miałaś kochającą rodzine, miły domek na stawem, osobe bliska i na zdrowie też nie mogłaś narzekać...


przecież tętniłaś życiem...wiecznie uśmiechnięta...z wielkimi błyszczącymi nieieskimi oczkami...


jednak w środku nie byłaś szczęśliwa...


coś w Tobie pękło i wybrałaś...skończyłaś męke...


wybrałaś się w podróż...wybrałaś samotną pielgrzymke...


zostawiłaś to wszystko tutaj...


to całe tzw"szczęście"...


gdzieś ostatnio przeczytałam na profilu u kogoś:"podziwiam ludzi, którzy nie uśmiechają się ze szczęścia a mimo wszystko..."


a czy jest za co ich podziwiać...przecież wymuszony uśmiech boli niczym przypalenie papierosem...'


każdy taki uśmiech jeszcze bardziej powoduje cierpienie....


takie wymuszone reakcje są oznaką  tego,że nie potrafimy dzielić się emocjami...tym co nas boli...


a to wcale nie jest dobre...


Ty Maleństwo dobrze się ukrywałaś...nie pokazywałaś jak bardzo boli Cię życie...


nie skarżyłaś, nie powiedziałaś nic...


i wkońcu coś pękło...a przecież byłaś przecież"szczęśliwa..."


miałaś to wszystko...przecież niczego Ci nie brakowało...a jednak...


gdybyś była szczęśliwa przecież byłabyś tu nadal z nami...


wiec pytam czym jest szczęście...co tak naprawde czyni nas szczęśliwymi...


chyba na to pytanie nie ma  odpowiedzi...


bo przecież szczęście to pojęcie względne...


 


"Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..."


heh...wiem, że gdzieś tam jesteś...


branoc Maleństwo :*


zniknęłaś mi z oczu... 2010-09-06

zniknęłaś mi z oczu...


ale nie z serca...


 




tak Maluchu...odeszłaś...tak nagle...zostawiłaś nas tutaj...


zostawiłaś smutna szarą rzeczywistość...


zostawiłaś taun ludzi, którzy za Tobą tęsknią...


tak nagle zadycydowałaś...zdmuchnęłaś swoją świece...


i mieszane uczucia z tym związane mam....


raz jestem na Ciebie cholernie zła....


za to, że odeszłaś tak bez słowa i wszystko zostawiłąś...


a raz jest tak, że Ci zazdroszcze...


zadroszcze bo już nie musisz walczyć...


nie musisz znosić tego cholernego bólu istnienia....


dużo się miedzy nami działo...i wiem, że nie zawsze byłam fer...


i teraz już jest za późno...


próbuje zrozumieć dlaczego odeszłaś...


co takiego się wydarzyło, że zdecydowałaś się wybrać w tą osatnia pielgrzymke...


i różne rzeczy mi przychodziły do głowy...


jednak z perspektywy czasu...heh...myśle, że to był moment...


byłaś indywidualistką zawsze...


ale nie wiem jak to nazwać Twoja odwaga czy też głupota żeby to zrobić...


bohaterstwo czy tchórzostwo...


sama uważam, że jestem pieprzonym tchórzem...


bo ja się nie boje tego co będzie czy nie będzie...


ja jestem tym przerażona, że kogoś zawiode...


moje życie chbya nigdy nie było moje...


zawsze żyłam pod nich...


a Ty byłaś dla siebie...


mimo jakiś tam wybryków byłaś... ba jesteś dobrym dzieciakiem...


taki płomyczek słońca w smutne deszczowe dni...


Ty nie bałaś się życia...i nie wiedzieć czemu tak szybko zrezygnowałaś....


szczerze mijają kolejne dni...tygodnie...miesiące...


a ja wymazuje to z pamieci... tgo całe zdarzenie...


staram sie zapomniec o pożegnaniu...


bo to nie byłaś Ty...to był tylko zimny Twój sobowtór...


jakaś powłoka...


przecież nie odeszłabyś tak bez pożegnania....


w zeszlym roku pamietasz....


tez troche nam nie szly kontakty...


ale pozniej byloo juz dobrze...


pamietasz co Ci obiecałam....


i co wątpie, że udało mi się to spełnić...


wiec nie możesz  tak poprostu zniknąć...


wierze...ba wiem nawet, że jeszcze sie spotkamy...


póki co cholernie tęsknie....


jeszcze bardzień niż wtedy jak byłam we wiedniu...


 


 


Próżne starania... ja i tak mam Cię przy sobie...


Niepotrzebnie wiatr przegania smutne myśli w mojej głowie...


Bo tym samym przecież słońcem przecież pachnie Nam powietrze...


  Ja z księżycem porozmawiam on DOBRANOC Ci wyszebcze...




moje Maleństwo...heh...dobranoc:*






niemy krzyk 2010-09-06

bo jakos tak zakładam tego blioga nie wiem po co...


może żeby gdyby coś mi się stalo....


żeby nie bylo, że odchodze tak bez pożegnania...


nie wiem co teraz się dzieje wokół...


nie rozumiem tego co teraz sie dzieje i w jakim momencie zycia sie znajduje...


ostatnio wiele sie wydarzylo....


chyba zbyt wiele...


heh...


to nie powinno tak być...Ty powinnaś tu być...


chciałaym oddać swoje życie za Twoje....


żebyś wróciła...


niby tam ma być Ci lepiej...


na początku myślałam, że Twoje oddejście jakos mnie powstrzyma...


że to taka profilaktyka...że nie można tak robić...'


teraz nie wiem...jakos myślenie nabralo innego odniesienia...


odniesienia, które czasami powoduje, że się boje swoich myśli...


w tym co zrobiłaś dostrzegam świateło...ucieczke od tego wszystkiego...


niby ucieczka nie jest wyjściem....


a prawdziwa odwaga jest stawienie czoła życiu...


a co jeśli ja już nie mam siły...


ja już nie chce nic nikomu a już najbardziej sobie udowadniać...


jeśli to coś co poddtrzymuje nas przy życiu sie wypaliło?


staram się odwlec ucieczke...


ale nie znam dnia ani godziny..kiedy poprostu nie wytrzymam...


i mimo, że jestem tego świadoma nie umiem nad tym zapanowac...


taaaaa jestem świadoma, że jestem świrem...


że jakos coś we mnie umarło i nie umiem nic z tym zrobic...


i to nie chodzi o Cieie, że Ty to zrobilas....


zawsze mialas wiecej odwagi...


boli mnie to wszystko...


boli mnie życie...


Ty nie wiesz jak to jest wstawać co rano bo musisz...


bo trzeba isc do pracy tylko po to zeby po 16 wrocic i isc spac dalej...


i szczerze mam dość swojej pieprzonej bezradności...


tego wszystkiego...


tego pieprzonego egzystencjalnego bolu istnienia...


tego jak wszyystko stracilo sens...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]